London – part III

Podróż w jedną stronę trwała naprawdę długo jak, już pisałam w pierwszej części Link, już po 30 minutach było mi nudno. Wiadomo, że na początku nikt się nie znał i było trochę drętwo. Taaaaa zdecydowanie było tak przez ok. 2-3 godziny jazdy, jednak kiedy wsiadł „Słodziak” od razu zrobiło się weselej. Mowa o naszym obozowym Harrym Potterze !
Mały, uroczy, zabawny – ogólnie żywa maskotka.
24 godziny umiliła mi również moja droga Nina, z którą siedziałam w drodze Polska-Anglia. Sympatyczna ślicznotka, która śpiąc na mnie powodowała, że miałam zdrętwiałe nogi – (cena zamiany miejsca pod oknem) okazała się nie tylko cudownym towarzyszem podczas drogi, ale i spoko lokatorką.

Pisząc tego posta nie mogłabym wspomnieć o Kosi i Julce. Moimi kolejnymi lokatorkami w pierwszym hostelu. Wszystkie trzy dziewczyny, z którymi mieszkałam były jak siostry, (w grę wchodzi pożyczanie pilniczka do paznokci) – pomocne, sympatyczne, czego można więcej oczekiwać ?
Czas na moje Koty – Kasię i Mariolę. Cudowna Kasia i jej pazurki z futrem, biją wszystko na głowę. Dziewczyny dobrały się idealnie, wariatka + wariatka = wariatka do potęgi ! Mariola, brak mi słów. Spędziłam z Wami cudowny czas.
Ps. Z dziewczynami dzieliłam pokój w drugim hostelu. Od rana, do nocy można było sikać ze śmiechu, oczywiście w przenośni !
Olga i jej talent. Nie wiem jakbym sobie bez niej poradziła. Miałam ten zaszczyt nosić jej arcydzieła na głowie, a mianowicie mowa o pięknych fryzurach, które mi czesała podczas mieszkania z nią w pokój w hostelu nr. 2. Wiem o tym, że nie jestem małym dzieckiem, ale lubię jak ktoś mi czyta do snu. Oldze to odpowiadało, mi też, więc dlaczego nie ?
 Aneta i jej „ino”, powiem tylko tyle, że bardzo tęsknię z a Tobą, za wszystkimi, których poznałam, było naprawdę super.
Już nie mogę się doczekać następnego roku !
Obyśmy się spotkani tą samą ekipą.
I am very glad that I have met so many great people. 
It was a great adventure. I spent a wonderful time with you. See you next year.
RGF