Valentine’s Day Make up

Coś olśniewającego, ale zarazem delikatnego.
Coś na luzie, ale i eleganckie.
Wiecie co mam na myśli ?
Bo ja Nie

No dobra, dość moich złotych myśli. Tak więc walentynki już  wkrótce.
Nie lubię, kiedy ludzie uważają, że trzeba spędzić je ze swoją drugą połówka, no tak wiem, że głównie o to w tym chodzi, bo przecież jest to święto zakochanych, ale można je również spędzić z rodziną, przyjaciółmi lub samemu, czy tak jak ja, albo jakieś kino #yaaa

Tak więc, aby poprawić sobie humor zamienię ten dzień w 100% dziewczęcy wieczór, (istnieje coś takiego ?!). Dla jasności ja moja MP4, mój mini TV, na którym prawie nic nie widać, jest tak mały, że aż … no, ale mój poprzedni o wiele większy zepsuł się na wieki RIP i muszę póki co zadowolić się kurduplem >


Wydaje mi się, nie jestem pewna, że wypada mi zużyć te wszystkie rzeczy przed ich datą terminu.
Tak więc zafascynowana filmikami na YouTub’ie i zdecydowanie Macbarbie07 postanowiłam stworzyć ten oto post, pod nazwą walentynkowy make-up. I od razu mówię, że jestem totalnie zielona w tych sprawach. Prosto, (bo nie lubię sobie utrudniać życia) i delikatnie (bo nie chce nikogo wystraszyć).


It seems to me, I’m not sure that it falls to me all these things used before the date of appointment.
So fascinated by cinematics on youtube and definitely Macbarbie07 Here I decided to create this post, under the name of Valentine’s Day make-up. I immediately say that I am totally green in these matters. Straight, (I don’t like the difficult life) and gently (I don’t want to scare anyone).



Twitter

Facebook

RGF

Winter Skin Care

Napisałam już kiedyś taki post tylko, że odpowiednik letniej pielęgnacji mojej cery.
Dziś przyszedł czas na zimową wersję.
A więc zaczynajmy!
Kocham zimę za to, że pomimo tego, że jest mroźna i nie pozwala nam na zakładanie krótkich sukienek to jest jedyna w swoim rodzaju. Uwielbiam śnieg, bitwy na śnieżki, jazdę na łyżwach i ten cały zimowy klimat.
Jedną z wad zimy jest bardzo niekorzystna pogoda dla naszej cery.
Przedstawię Wam kilka z wielu produktów, które stosuję w tej porze roku.
  • Balsam i Mgiełka do ciała arbuzowa od Avon.


  • Dezodorant o zapachu granatu od Crystal Essence
  • Nawilżający balsam do ust Carmex

RGF

Beauty Routine

Cześć Wszystkim!
Dziś jest świetna pogoda, aby się popalać (jak chmury przepuszczą słońce), pokąpać, czy może zrobić grilla, kiedy zrobi się chłodniej.
Ja jednak już skończyłam moje dzisiejsze lenistwo i zbieram się na zakupy podręczników i do kina.
Jednak nie o tym temat post. Postanowiłam zrobić coś w stylu „Beauty Routine”, bo mam mnóstwo rzeczy, które zalegają mi w szafkach i, które z chęcią Wam pokaże i polecę.
Będzie to bardzo długi post, bo o kosmetykach do pielęgnacji mogę gadać w nie skończoność.

Oczywiście nie jest to wersja Summer, albo Winter tylko taka zwyczajna moja całoroczna pielęgnacja.
Zacznę może od tego, że nie zawsze używam tych wszystkich rzeczy, bo bardzo często o nich zapominam, albo po prostu nie chce mi się. Ale jednak lubię raz w miesiącu zrobić sobie takie domowe spa, dla samej siebie (chyba jak każda z nas).

Zacznę może od najmniej używanej prze zemnie części mojej kosmetyczki, czyli od kolorówki. Nie używam jej na co dzień, bo zwykle nie chce mi się nakładać tego wszystkiego na moją twarz, wolę jak nie ma nic na niej i wtedy mogę robić cokolwiek z moją twarzą wiedząc, że się nie rozmaże.
Jeszcze jedna moja tajemnica: nie znoszę maskar, zawsze mam efekt pandy, który nie jestem mile widziany chyba na każdej twarzy kobiety.
No, ale jak już coś mam na sobie, (np. ostatnio właśnie tych kosmetyków użyłam na ślub) to są to:
 podkład marki Inglot YSM nr 44, zestaw do brwi od Essence Eyebrowe Stylist Set, jakiś podkład z KOBO, którego używam jako korektor i do tego coś z akcesoriów kosmetycznych a mianowicie pędzle: nr 22, nr 21 marki Inglot.


Natomiast pielęgnacja twarzy jest dla mnie bardzo ważna. Dla tego używam świetnych produktów od Clinique. Zaczynam od kroku I, czyli od Clinique Liguid Facial Soap Mild, potem przechodzę do kroku II Clinique Clarifying Lotion Clarifiante i kończę krokiem III Clinique Dramatically Different Moisturizing Lotion. Strasznie długie nazwy, mogli by dać coś prostszego !


Nawilżenie: przetestowałam już tak dużo kremów do rąk, że na większość nich mam uczulenie, a balsamów do ciała tyle, że nawet nie wiem, który jest mój ulubiony. Ale to co mogę Wam zdradzić to to, że na dzień dzisiejszy używam balsamu do ciała od Neutrogena, który nawilża i regeneruje skórę. I z tej samej marki krem do rąk, który nie jest moim faworytem, bo jest zbyt gęsty, ale bardzo dobrze sobie radzi na moich wymagających dłoniach.


Rzeczy do kąpieli do istna bajka, bo jest ich tak dużo, że sama nie wiem co jest do czego ( bo, gdybym użyła żelu po prysznic jako szampon, a szampon jako żel, to pewnie sama bym się nie zorientowałam)
To co zwykle jest pod prysznicem, czy na wannie to tego właśnie używam. A obecnie jest to szampon z Dove, który przywiozłam z Grecji i nawet nie wiem jak się nazywa (jest bardzo gęsty i to jest w nim świetne) i żelu też Dove (i jakoś też nie miałam pojęcia, że jest z tej marki), który bardzo bardzo bardzo przyjemnie pachnie.


I tak właśnie wygląda moja „pielęgnacja urodowa” jeśli można to tak nazwać.

Ps. Jeśli macie jakieś pytania do mnie to zadawajcie je w komentarzach, a ja na pewno od powiem na nie.
A i jeśli macie jakieś propozycje postów to napiszcie do mnie w komentarzach, albo w wiadomości. Będę bardzo wdzięczna.

English:
If you want to read this post in English, it is the right translator, clicking it, and everything will be in English.

RGF