London – part I

Spełniłam jedno ze swoich największych marzeń. Zupełnie niespodziewanie. Udało się !
Jestem bardzo podekscytowana pisząc tego posta, ponieważ jeszcze raz mogę powrócić wspominaniami do tych wspaniałych chwil spędzonych w Anglii.
Już od bardzo, bardzo dawna marzyłam, aby zwiedzić wszystkie stolice państw na całym świecie, a w tym oczywiście Londyn. Nadal nie mogę zdecydować się, w którym mieście Nowym Yorku, czy Londynie albo Oxfordzie będę chciała studiować (oczywiście o ile mnie przyjmą). Marzenia, marzeniami – spełniłam jedno z największych.
A historia zaczyna się tak, że dokładnie 45 godzin przed wyjazdem dowiedziałam się o możliwości pojechania na obóz językowy właśnie do Anglii. Pakowanie, zakupy przed wyjazdem wyglądały dokładnie jak wyjęte z filmu. Lista rzeczy potrzebnych na 10 dniowy wyjazd, a do tego cała rozpiska rzeczy, które trzeba kupić. Obowiązkowo musiałam zawitać u lekarza (tak na marginesie to bardzo lubię chodzić do swojej pani doktor, która jest niezwykle sympatyczna). No to czas na pranie, prasowanie i pakowanie wszystkiego niezbędnego.
O godzinie 11.00 wyjazd z Krakowa, czeka mnie i 39 pozostałych dzieciaków 24 godziny jazdy. Polska, Niemcy, Belgia, Holandia, Francja, Anglia. Chyba w takiej kolejności? Nie ukrywam, że nie należę do miłośników długo dystansowych podróży, bo po 30 minutach, już mi się nudzi. Wytrwałam ! Jedno z moich ulubionych wspomnień to zabawa w mały quiz na promie. Do naszego pierwszego zadania należało przeprowadzenie małe konwersacji z ludźmi płynącymi promem. Różne narodowości, języki, przyznam, że niekiedy trudno było się dogadać. Mój angielski, (właśnie w tym języku, trzeba było przeprowadź rozmowę, bo w końcu jest to obóz językowy) też nie jest na najwyższego poziomu, więc w sumie nie dziwie się innym, którzy po prostu mówili, że nie rozumieją. Mieliśmy się zapytać o ich pochodzenie, narodowość. Najwięcej oczywiście było Anglików, Francuzów zdarzali się też Amerykanie, Walijczycy, Niemcy. Najbardziej zaskakujące była odpowiedź pewnej pani, która na moje pytanie jak liczna jest grupa dzieciaków, którymi jest opiekunem na obozie – odparła 90 i, że wracają z Polski. Moja pierwsza myśl „To chyba dwa autokary musieli mieć”. Tak bardzo jestem spostrzegawcza.
Na Wyspy dotarliśmy o 10 rano, po 24 godzinach jazdy (pamiętajmy, że w Anglii jest godzina do tyłu).
Mała przerwa na rozprostowanie nóg, zjedzenie śniadania, umycie się zabieramy się za zwiedzanie tego cudownego miejsca.

Buckingham Palace jest znany chyba każdemu. Największy pałac na świeci, który jest rezydencją rodziny królewskiej oraz miejscem uroczystości państwowych. Co prawd nie weszliśmy do środka, za to byliśmy na placu przed pomnikiem królowej Wiktorii, z którego rozciąga się widok na cały Pałac Buckingham.

 Pomnik królowej Wiktorii pochodzącej z rodu Welfów stający przed Pałacem Buckingham.

Kilka pozostałych zdjęć z pierwszego dnia pobytu w Londynie. A już w następnych postach relacja z zwiedzania Warner Bros. Studio, London Eye, Opactwa Westminsterskiego i wielu, wielu innych ciekawych miejsc. 

  
My dreams came true. I spent a lovely time in London. I visited amazing places such as Buckingham Palace, the London Eye, Westminster Abbey, the Tower of London and many others.
I am very happy that I saw so many wonderful places that I have met wonderful people and I’ll have memories for the rest of my life.

RGF